Lista szpiegów i plotkarzy


Stali interlokutorzy:

Ruddie
Wasal
Kazik
Kerm
Zwierz
Radek
Duch



Okno na świat:

Strona Magisu
Tawerna RPG
Fotoblog mój
i moich bliskich
Śpiewnik religijny
Galeria KuXów
Galeria Marka
LARP Suchy Bór
Radio Last.fm
Pociąg Życia
Twoje Życie
Mylog



Komiksy:

Happysad od Jeroena
Rotfl Playing Games



Ciekawe blogi:

Mika
Smok
Kosac



Wspomnienia...

2006
wrzesień (15)
październik (16)
listopad (13)
grudzień (14)

2007
styczeń (17)
luty (13)
marzec (18)
kwiecień (12)
maj (14)
czerwiec (11)
lipiec (6)
sierpien (10)
wrzesień (9)
październik (5)
listopad (9)
grudzień (6)

2008
styczeń (5)
luty (4)
marzec (3)
kwiecień (3)
maj (2)
czerwiec (2)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
marzec (3)
czerwiec (2)
wrzesień (1)
grudzień (1)




Chcesz dowiedzieć się czegoś ciekawego... O mnie?? Robisz to na własne ryzyko!






Szablon zrobił nie kto inny jak Matt, czyli ja sam. ;)

"Z deszczem przychodzimy
Z rosą odchodzimy
Lecz nasze marzenia na tym świecie pozostają"

Akira Toriyama




"Jesteś kimś jedynym i niezastąpionym
w tym miejscu,
w którym się znajdujesz
w tym odcinku czasu,
w którym żyjesz."




Siebie się nie gra
Siebie się jest




"Szczęście w życiu nie polega na
tym, żeby być kochanym.
Największym szczęściem jest
kochać."

Sigrid Undset




"Śmiej się, żeby zapomnieć, płacz, żeby poczuć, walcz, żeby żyć, a kochaj... bez powodu."




"O cel i sens nie pytaj świata,
choć wie, co będzie, i co było
Miast pytać pomódl się za lato
I za pachnącą chlebem miłość.
Co ma przeminąć, to przeminie
A co ma zranić do krwi zrani"




"[...] żyjmy teraźniejszością, a nie przeszłością czy przyszłością. Nieważne ile, nieważne w jaki sposób, ale ważne jest to, co ma się w sercu. It's easy!"

Adam Fila




"Życie jest piękne. Trzeba je tylko ładnie pokolorować."

Angelika Górnikowska




"Można jeszcze skakać po kałużach. I leżeć na polu gapiąc się w gwiazdy. Stać pod mostem i krzyczeć, gdy jedzie pociąg. Można tańczyć w deszczu. Można siedzieć na torach z bukietem bazi. Biegać po lesie, gonić wiatr. Mmm... I są jeszcze huśtawki."

Ania Gruszka




"Panie, pomóż mi zrozumieć, jak krótki jest mój czas na ziemi. Pomóż mi zdawać sobie sprawę z tego, że jestem tu tylko jeszcze na chwilę."



Nadzieja
ma skrzydła,
przysiada w duszy
i śpiewa pieśń
bez słów,
która nigdy
nie ustaje,
a jej najsłodsze
dźwięki
słychać nawet
podczas
wichury.

E. Dickinson



"Dzień za dniem, najdroższy Panie,
o trzy rzeczy Cię proszę.
Widzieć Cię wyraźniej,
kochać Cię goręcej,
być przy Tobie bliżej,
dzień za dniem."

Św. Ryszard




Jaśniej w głowie (poniedziałek, 7 grudnia 2009 19:03:12)
Tryb tryb trybik zaskoczył. Trzask zapadki, chrobot, syk syczącego podczas ucieczki dymu.

...c...
..i....
...s...
....z..
...a...

Nowy szlak dendryt-akson utworzony, może nawet niejeden. Trochę nowych kanałów jonowych bramkowanych napięciem i ligandem. Tyle mogę zrozumieć. Tyle wiem, tyle jest do objęcia mózgiem. Są za to sprawy, których i wanna pełna pływających mózgów nie ogarnie.

Jak to jest? Kiedyś nie było i nagle jest?
Skąd się wzięło i co to jest?

Głowa. Włosy. Z jednej strony chłód, z drugiej ciepło. A potem wir, czerń niepamięci, świadomość odpływa daleko, odnajduje się dopiero w oczach, półprzymkniętych i poznających świat na nowo. Świat, który w czasie nieświadomości zmienił się diametralnie. Usta, półotwarte, chłoną nowe powietrze, smakujące i pachnące już inaczej. Zapach herbaty uleciał, zastępuje go coś innego. Nieujmowalnego w słowa.

I albo latasz jak on
Albo z nim walczysz na noże
A on jest większy silniejszy od Ciebie
Bez niego pusto i smutno na niebie

Wąż Uroboros gryzie własny ogon. Korzenie odcięte, toczymy się dalej. Sentymenty i rewięzielacje nadal istnieją, jednak świat już się zmienił. Receptory odbierają inne powietrze, inny obraz, inny dźwięk, inny smak, zapach i dotyk. Dostałem nowe klocki Lego i musiałem je poukładać. Et voila! Wrocław znowu jest piękny, gdy dorzuciłem tu kilka żółtych, a tam kilka czerwonych. Jesień wciąż jeszcze trwa, ;) a ja już wybrałem duszpasterstwo, dnia grudnia siódmego. Celem będzie zatem CODA Maciejówka, jak można się było domyślić, znając mnie choć trochę. Tylko ja nie mogłem dopuścić tego do świadomości. Magis w pamięci nadal żywy, ale trzeba iść dalej. Bo Jam Jest Który Jest rzekł: "Poprowadzę cię drogą mądrości, ścieżkami prawości powiodę. Gdy pójdziesz nią - kroki twe będą swobodne, i choćbyś biegł, nie potkniesz się."

Ufam Mu całym sercem.

A teraz tylko rzucić koło ratunkowe osobie zatopionej w zeutrofizowanym bajorku.

Kolejny okres w życiu otwarty na dobre. Znów pełen szczęścia, radosnej twórczości, beztroskiej zabawy i... czystego piękna. Za jakie grzechy to mnie spotyka? :D



A to moja krzywa twarz w arcykompromitującym zdjęciu. ;D Tak psychologia robi projekty. xD
komentarze [4]

To nie koniec (czwartek, 17 września 2009 11:44:58)
Życie toczy się dalej i nadchodzi pora na notkę, bowiem ewentualni goście gotowi pomyśleć, że nic się nowego nie dzieje i wszystko pozostało po staremu.

Na zbiegu dwóch światów stoję ja. Jestem szczęśliwy, nieziemsko szczęśliwy. Żyję oboma, nowym i starym, odkrywając jeden pioniersko, a drugi wtórnie. Zachwycam się, zachłystuję tymi nowymi barwami. Żałuję, że zaraz przyjdzie mi opuścić jeden z pokładów, ale podobno nie da się przepłynąć morza na dwóch jednocześnie. Wierzę tym 'podobnym', ufam doświadczeniu starszych i mądrzejszych.

Liczę, że to, co zostawiam za sobą, pozostanie mocne i trwałe. Że niczym niesamowity Horacy wybudowałem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu i pozostanę w sercach tych ludzi, że coś dzięki mnie zmieni się w ich życiu na lepsze. Że dzięki mnie będą potrafili sami zbudować coś pięknego, gdy odpłynę. Dzięki temu mogę odejść szczęśliwie, nie żałując niczego. Dumny ze wspaniałych, kochanych ludzi, których tu zostawiam.

To nie pożegnanie, nie znikam niczym sen jaki złoty. Jednak niezaprzeczalnie będzie inaczej, świat zmieni barwy, liście spadną z drzew, by wiosną mogły wyrosnąć nowe.

Dowód w kieszeni, własne mieszkanie, czasem jakaś praca, konto w banku, samodzielność i odpowiedzialność... to kręci. Dojrzałem do tego w porę, nie za wcześnie i nie za późno. Myślę, że dam sobie radę, a jestem tego pewny o tyle mocniej, o ile bardziej doświadczam ludzi dookoła siebie. Nie jestem sam, dookoła mnie są dziesiątki osób, a i nadal trwają obok przyjaciele. A co najważniejsze - Bóg jest przecież po naszej stronie, nie inaczej. ;)

Czeka na mnie kolejna, wielka przygoda. ;]

Jestem gotowy, by podbijać świat.


Piosenka absolutnie nieadekwatna do treści notki, ale urzeka mnie jej brzmienie... Nie mogę się doczekać kolejnego koncertu Pajujo.
komentarze [0]

Dla takich chwil warto żyć! :D (środa, 17 czerwca 2009 02:23:04)
Dom. Dom pełen ciepła. Tak, dziś znów byłem u Oli. I było mi tam bardzo dobrze. Jak za starych, dobrych czasów, we wrześniu 2k6. Nie tak beztrosko, bo i z wiekiem spada na głowę więcej zmartwień. No i nie tak euforycznie, bez tylu endorfin. Ale spokój ducha ten sam, to samo poczucie azylu, bezpieczeństwa i radości z dobrze spędzonego dnia. Ten sam przyjacielski nastrój.

I taki dom chcę kiedyś mieć.

Dzisiejsza rozmowa o stereotypach była bardzo pouczająca. Może faktycznie to nie jest tak, że ważne cechy są zaszufladkowane na zasadzie opozycji "męska - żeńska". Przecież nie mamy żadnego źródła, które może nam powiedzieć zdecydowanie, jaki powinien być facet, a jaka kobieta. Wiele granic jest płynnych i mglistych. A my dajemy sobie prasować mózgi bajkom, komediom romantycznym czy innym mediom. Które są nota bene świetną rozrywką, natomiast beznadziejnym źródłem wiedzy o świecie.

Są ludzie wyłamujący się poza schematy. I to dość liczni. Ale jakoś tak łatwiej poddać się stereotypom, bo zwalniają nas od myślenia. Acedia, lenistwo, gnuśność. Jeden z 7 grzechów (a raczej wad) głównych.

Prawie 3 lata w Magisie i SKB nauczyły mnie jednak sporo. Wszystkie myśli poukładane, spokój w duchu, optymizm i zapał. Jest dobrze, mogę dalej trzymać ster i płynąć, by odkrywać nowe lądy. Hmm... studia będą ciekawym przeżyciem.

Hmm... stare, ale jare zdjęcie dwóch kochanych i drogich mi paszczaków. ;D



A całkiem na koniec moja najświeższa muzyczna inspiracja. ;) Dla odmiany "Trouble is a Friend" zamiast "The Show" (choć teledysk jest świetny i warto go zobaczyć), które wszyscy już na pewno znają. ;) Lenka!

komentarze [0]

Bo Bóg dokopie (środa, 3 czerwca 2009 01:36:56)



"Kobieto, proszę cię, bądź ze mną w noc i w dzień.
Bądź, kiedy śnieg i kiedy deszcz - bądź ze mną też.
Kobieto, proszę cię, bądź ze mną w noc i w dzień.
Bądź, kiedy śmiech i kiedy łzy – zaufaj mi.

Świat się nam przygląda i nie życzy źle.
A jeśli jest inaczej to świat mam cały gdzieś.
Bóg nam nie daruje, Bóg dokopie nam,
gdy ktoś z nas zepsuje to, co dał nam sam.

Kobieto, proszę cię, bądź ze mną w noc i w dzień.
Przysięgam ci, że nie ma nic, co może mieć większy sens"

Voo Voo


Zagubiony w labiryncie sensu. Coraz mniej wierzę, że było po co włazić do środka. A jednak nadal pełna afirmacja życia. Tylko dlaczego każde zdjęcie kręci łezkę w oku?
komentarze [4]

Zaskakująco dobry wieczór ;) (sobota, 28 marca 2009 12:05:20)

"Moja dziewczyno malowana reggae,
moja dizewczyno utkana ze ska,
moja dziewczyno malowana reggae
dziękuję Bogu że mi Ciebie dał!"

Pajujo jest rewelacyjne. ;] Polecam każdemu! ;D Dawno nie bawiłem się na koncercie tak dobrze, że już po kilku utworach miałem kolkę i zadyszkę, a pot lał się ze mnie strumieniami. ;) To chyba miernik jakości. :D


PS. Zbliżam się powoli i z pozoru od niechcenia. Tylko w oczach widać wszystko. Ty zawsze widzisz.
komentarze [0]

Stoicka afirmacja życia (wtorek, 24 marca 2009 22:02:30)
Patrząc na wirujący za oknem śnieg stwierdziłem, że to bardzo dla mnie niekorzystnie mieć w tym roku maturę. Właśnie teraz potrzebuję czasu, by leżeć i delektować się pięknem świata. Patrzeć za okno i doceniać urok płatków śniegu, mimo że za tą szybą czeka mnie tylko mróz i plucha. Docenienie świata pozwala w pełni docenić także piękno życia, a dopiero to pozwala powiedzieć o sobie “szczęśliwy człowiek“. Z czy bez, mogę o sobie powiedzieć, że jestem zadowolony z życia. Wystarczy, że docenię te płatki śniegu za oknem, tę niską temperaturę i te kałuże na ulicach. Wystarczy ujrzeć piękno dymu z komina, mokrego dachu i obszarpanych z tynku murów. Spojrzeć we wspomnienia i uśmiechnąć się do myśli, że są one tylko bladą namiastką tego, co dopiero nastąpi.

Potrafię. I doceniam.

Punkt zwrotny.

1:2 dla mnie i nadrabiam straty.

PS. Żadnym słowem wyżej wymienionym nie deprecjonuję wartości osoby ludzkiej. Ja tylko chowam Miłość do kieszeni i czekam na lepszy czas dla niej. A teraz żyję, jak potrafię najlepiej. Z brakiem czy bez, to tylko kolejny punkt zaczepienia. Akceptuję to, jakie jest życie. Z czy bez.
PS2. A nawet gdybym teraz nie dostał się na studia, to mnie to nawet nie obejdzie. Rok zyskany, rok na pisanie i tworzenie. Dla ludzi.
komentarze [0]

'Tytuł' na końcu (poniedziałek, 23 marca 2009 23:07:16)
Pamiętacie pierwszą notkę? Zabawę w kotka i myszkę w promieniach żółtego jak kanarek słońca? Patrząc w nie możesz oślepnąć, a przecież to nie tam schowała się mysz.

Ostatnia inspiracja: Czesiu. Nie, nie ten z wywalonym na wierzch mózgiem. Miłosz rzecz jasna. "Świat (poema naiwne)" we fragmencie.

"[...] Wiara

Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy
Listek na wodzie albo kroplę rosy
I wie, że one są - bo są konieczne.
Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
Na świecie będzie tylko to, co było,
A liść uniosą dalej wody rzeczne.

Wiara jest także, jeżeli ktoś zrani
Nogę kamieniem i wie, że kamienie
Są po to, żeby nogi nam raniły.
Patrzcie, jak drzewo rzuca długie cienie,
I nasz, i kwiatów cień pada na ziemię:
Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły. [...]

Miłość

Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie. [...]"

To rozbiło mnie na drobne cząsteczki, by zaraz potem scalić na nowo. I to poszukiwanie sensu...

Jedynym celem jest bycie potrzebnym. Szukam tego i szukam, a za kazdym razem, gdy ktoś dziękuje za pomoc, serce rośnie w środku i życie staje się piękniejsze. Bycie dla innych daje siłę, daje wiarę i moc. Bycie niepotrzebnym odbiera wszystko.

Na szczęście na Ziemi potrzeby ludzkie są nieograniczone.

Bycie rozweselaczem tłumu to też wiele. Dziś byłem bardziej jak Tobiasz czy Robert - zabawny, nie śmieszny (to znacznie zmienia perspektywę, z jakiej inni ludzie patrzą). Żartami dałem sporo śmiechu kilkuosobowemu audytorium. Czyli wciąż potrafię. Może to próżna duma, ale jednak potrafię. Wnioskuję, że to była tylko błędna insynuacja, jakoby miało być inaczej.

Następny na celu chędożony Skandynaw: Søren Kierkegaard i jego egzystencjalizm. Zobaczymy, co oferują romantycy. ;] Dam im jeszcze jedną szansę. ;D

PS. Ha, i wpadłem jeszcze na coś. Zastanawialiśmy się z Radkiem niedawno nad tym, dlaczego jedni ludzie uchodzą za zabawnych, a inni nie. Teraz mam chyba odpowiedź. O ludziach pokutuje pewien mit. Jeżeli ktoś sprawi pierwsze wrażenie jako żartowniś i jajcarz, to potem każdy, kto dołącza do danego towarzystwa, przejmuje schedę doświadczeń tej grupy i też uważa go za żartownisia i jajcarza. Tymczasem osoby, które wywołały inne pierwsze wrażenie, nigdy nie będą tak traktowane, z jednym tylko wyjątkiem. Jeżeli wywrą pierwsze wrażenie na nowopoznanych ludziach zanim zdążą oni przejąć schedę opinii całej grupy, do której teraz wspólnie należą. Praktyka tego procesu opisana na przykładzie mojego niewielkiego audytorium sprzed dwóch akapitów: stałem się dla nich żartownisiem i jajcarzem a każdy mój żart śmieszył, choć do tej pory w tej kwestii byłem w cieniu wielu innych osób. Jednak postawiłem na swoim. ;]
PS2. 'Tytuł'.
komentarze [1]

Paumée avant-garde... (poniedziałek, 3 listopada 2008 00:49:01)

Rozedrgane słowodźwięki gną neuroprądy jak ciepły wosk.
Łukasza sześć, czterdzieści jeden, czterdzieści dwa.
Hypókrisis przynosi katharsis.
Przeświadczenie o spełnieniu obowiązku wobec świata.
Kuj żelazo póki gorące.
Ale kowal nie zrobi miecza na rozgrzanym, na wpół ciekłym kowadle.
Ono samo też jest z metalu.


Skąd ta pycha? Ta duma i przeświadczenie, że wszystko jest ok? Młodzieńcze ideały, wracajcie! Bo inaczej zostanie tylko buta w butonierce.

(Trzeba było jednak dojrzeć, żeby zrozumieć, że szkoła to zło. Zabiera czas, który można by poświęcić dla ludzi.)

Boli moja głupota. Sokrates miał rację, że nic nie wiedział. Jak każdy. Ale nie każdy to wie, że nie wie nic.

Neither do I, holy cow!

I tak sobie stoję. I skaczę. I skokostoję. A wokół mnie skokostoją inni. Ale inni są gorsi. Bo oni nie słuchali jeszcze nawet, gdy ja już byłem fanem i skokostałem, w innych czasach i klimatach. Ale zaraz! Jakie ja mogę rościć sobie prawa do Wesołosmutnej muzyki, słuchając jej od nieco ponad 2 lat? Skąd powyższe i setki innych złych, krytycznych, strasznych, negatywnych, ciętych słów w głowie pełnej myśli?

I nagana dla samego siebie. Bo Łukasza sześć, czterdzieści jeden, czterdzieści dwa. Pokora to znaczy prawda o sobie.

Pokory brak.

I gdzie mnie uczyć innych, skoro sam potrzebuję być nauczonym?

Mysleć szybciej. Cedzić opinie. Ważyć słowa. Ciąć język. Do pointy.

Od stycznia pisałem ustawicznie coraz mniej. Od bodaj lipca nie było żadnej sensownej notki. Bo wydaje się, że szczęście blokuje zdolności twórcze.

Bo poezja powstaje w smutku. A proza w mozole.

I łatwo zapomnieć. Zapomnieć, że trzeba się rozwijać. Zawsze. Gdy się jest szczęśliwym, szczególnie łatwo. Teraz rozumiem sens cierpienia. W momencie, gdy akurat nie cierpię. Ale głodny najedzonego nie zrozumie.

Teraz rozumiem, że w szczęściu stałem się nieszczęśliwy. I przez tę szczęśliwość nawet tego nie zauważyłem. Pora na nowo stać się idealnym, czyli dążącym do doskonałości.

Avant-garde! Vigilance!



PS. Przepraszam, Tomek. Najprostsze słowa, warte najwięcej ile mogę dać.
komentarze [1]

Trwajmy (środa, 3 września 2008 23:05:25)

"Trwajmy jeszcze dla tych
którzy słuchają
chrońmy takich którzy
zawsze czekają

dajmy sobie siły
nad wszelką miarę
wróćmy naszym wrogom
najskrytszą wiarę

nieśmy nasze słowa póki istnieją
inni których słowa niewiele
zmienią

mówmy im
że każdy człowiek ma prawa i sny
mówmy im tak
każdemu czegoś brak

jednym spokoju w myślach
innym wokoło serc
pięknych prawd i mądrych słów
i tylu pustych miejsc"

komentarze [2]

"Drogi" (sobota, 21 czerwca 2008 01:34:38)



"W życiu dróg wiele jest
Którą wybrać, jak iść
Nie wiemy
Każdej z nich inny cel
Inna trudność i sens
Czy dojdziemy?

A Bóg map nie rozdaje,
Bóg map nie rozdaje
Nie wiesz dokąd iść
A Bóg czasu nie mierzy
Bóg czasu nie mierzy
Nie wiesz czy ci wystarczy sił

Potykasz się, potem wstajesz lub nie
Zależy
Na rozstajach tych dróg może spotkać cię wróg
Co nie wierzy

A Bóg map nie rozdaje,
Bóg map nie rozdaje
Nie wiesz dokąd iść
A Bóg czasu nie mierzy
Bóg czasu nie mierzy
Nie wiesz czy ci wystarczy sił
Na wędrowanie
Na wędrowanie

Mówię tobie: „Wiarę miej
W drodze swojej nie ustawaj
Żebyś doszedł dokąd chcesz
Niech marzenia staną się
Twoja nocą, twoim dniem
Głosem serca w życiu
Kieruj się"

Chciałbym mapę i czas w przybliżeniu choć raz
Mieć podaną
Tymczasem drogi tej z nich
Niczym ostatni bunt
Pokutę da mu
Boże ciężka ta droga
Czemu siły nie dodasz, nie prowadzisz?
Daj mi wiarę i siłę
Popatrz -- znowu zbłądziłem
Cóż poradzić?

A Ty map nie rozdajesz,
Ty map nie rozdajesz
Nie wiem, dokąd iść
A Ty czasu nie mierzysz
Ty czasu nie mierzysz
Nie wiem czy mi wystarczy sił
Na wędrowanie
Na wędrowanie

Mówię tobie: „Wiarę miej
W drodze swojej nie ustawaj
Żebyś doszedł dokąd chcesz
Niech marzenia staną się
Twoja nocą, twoim dniem
Głosem serca w życiu
Kieruj się"

Stróże Poranka


Piękny utwór. Taki o życiu. Dobrze oddaje też mój nastrój. Wszystko tak szybko się zmienia... Niektórym partnerzy, innym stosunki (raczej w znaczeniu 'relacje' ;), jeszcze innym całe życie. Wszystko jest jedną wielką drogą, jak w tej piosence. A podróżowanie jest cholernie satysfakcjonujące. Nie dla wszystkich, oczywiście. Nie każdy akceptuje zmiany. Wydaje mi się, że rwące do działania emocje i uczucia to domena facetów; dynamizm, zmiany, poszukiwanie przygody... to coś, czego nie ma w szukających stabilności kobietach. Może to przez to, że z natury jesteście takie zmienne szukacie jakiegoś stałego azylu?

Ale znowu generalizuję.



Zdjęcie moje, z powrotu do domu. Taki niby park w Lewinie.

komentarze [5]

2 tygodnie wolności i tęskności (czwartek, 19 czerwca 2008 01:28:55)
Hmm... Kasia poleciała wczoraj do Grecji, a ja jadąc pociągiem wyglądałem zapewne jak rożen, bo z mojej głowy musiało aż dymić od natłoku refleksji.

Zaskakująca jest ambiwalencja występująca wśród ludzi. Np. taki ja - będąc w związku wreszcie czuję się w pełni szczęśliwy, niczego mi nie brakuje, no i nareszcie czuję, że mam wszystko, o czym marzyłem. I w zasadzie nie ma w tym ani krztyny kłamstwa, czuję się jak nigdy dotąd. Odczuwam mocno brak czasu, jednak związek wszystko to rekompensuje z nawiązką.

Tymczasem gdy zdarzało mi się zostać dłużej w Salce, spotkać z ludźmi, z którymi od wieków się nie widziałem, rodziło się coś nowego. Za każdym razem wynosiłem z tych spotkań coś nowego - a to coś zabawnego, a to coś mądrego. Jednym zdaniem - zawsze coś zyskiwałem i wzbogacałem się wewnętrznie.

Można by więc pomyśleć, że w związku nie jestem tak do końca szcześliwy, bo brakuje mi czegoś, czego Miłość, ta partnerska, nie jest w stanie mi dać. Jak się jednak okazuje, wcale tak nie jest. Obie te rzeczy cieszą mnie tak samo, z obu jestem zadowolony, jedynie kwestią wyboru jest to, co będe robił. I w sumie wydaje mi się to dosyć śmieszne, ale odkrywam z tym głębszy sens.

Nie jest tak, że Kerm czy przyjaciele i znajomi mają jakieś wady, przez które muszę uciekać z jednej skrajności w drugą. Nie tracę czasu, będąc w zwiazku, tak samo jak nie tracę go, będąc samotnym. Przez ostatnich kilka miesięcy byłem nieziemsko szczęśliwy, zyskiwałem to poczucie bliskości, stały grunt. Teraz zaś mogę znaleźć trochę czasu dla innych ludzi.

Osiagnąłem stan idealny. Stan pełnego, prawdziwego szczęścia. Jednocześnie czegoś mi brakowało, kiedy spotykałem innych ludzi, zyskiwałem wiele w kontakcie z nimi, a potem znowu nie miałem dla nich czasu. Nie znaczy to jednak, że psuło to 'idealność' tamtego stanu, bo dzięki temu zrozumiałem, że nie osiągnąłem jakiegoś celu, przy którym powinienem pozostać. Że stan tego szczęścia nie jest celem sam w sobie.

Bo celem jest droga. Teraz mogę dążyć także do innych rzeczy i uważać je za idealne, nie odbierając wartości byciu z kimś, które nadal pozostaje dla mnie bezcenne. Mogę znaleźć czas dla przyjaciół, a także na swój rozwój. I to mnie wzbogaci. Tak samo jak bycie w związku i kształtowane siebie, by być jak najlepszym partnerem na całe życie. Osiągnięcie jednego ideału nie jest końcem drogi. Jest jakby znakiem STOP - tutaj należy się zatrzymać i pomyśleć. A potem jechać dalej, coraz wyżej na drabince ku doskonałości.

Bo mam nową definicję ideału, Radku, choć niesprzeczną z tą poprzednią. ;) Teraz dla mnie 'ideał' znaczy tyle, co 'dążący do doskonałości'.

Hmm... Dużo tych refleksji. W ogóle przydałoby się to trochę ogarnąć. Pora chyba na pierwszą od SKB medytację, tym razem jako refleksję nad (sparafrazowanymi) słowami Kamila. "Nie chciałem nigdy być dla Was nauczycielem. Wy sami odkrywaliście to wszystko, co chciałem Wam pokazać." Może to jest metoda dotarcia do ludzi? Pokazać im drogę, a nie cel. I pozwolić samemu dojść do końca. Warto się nad tym zastanowić.

PS. Polecam gorąco "Listy starego diabła do młodego"! Przeczytajce i weźcie sobie do serca, bo to strzał w dziesiątkę.
komentarze [4]

Ichtis! (niedziela, 18 maja 2008 01:40:18)


Lednica... Jeszcze tylko 20 dni. Już nie mogę się doczekać. Zostanę chyba stałym bywalcem. ;D



PS. Dziś tylko tyle. Klawiatury przestały wstukiwać pewne znaka, dlatego korzystam z ekranowej, ^^ a nie jest to raczej zbyt komfortowe zajęcie. =P
komentarze [3]

Szybkim Krokiem (poniedziałek, 12 maja 2008 01:03:48)
"Gdybyś miał wkrótce umrzeć i mógł zadzwonić jeszcze tylko do jednej osoby, do kogo byś zadzwonił?
I co byś powiedział?

Więc... na co czekasz?!"

Refleksji mam całkiem sporo. Szkoda tylko, że brak czasu na to, by je wszystkie spisać. W ogóle pisanie tutaj wydaje mi się ostatnio bezsensowne. Brak chęci i sposobu, by przelać myśli na papier tak, by były ciekawe...

"[...] życie jest cyklem
ja jestem częścią cyklu
i nadal mieszka we mnie marzyciel
jestem dumny z kilku małych dokonań
to nie koniec - znów zamykam chwile w dłonie
i nie chce skonać
dostałem w spadku wiarę, nie majątek jak samotnik
wiem, że nie chcę iść z prądem
ale spróbować się uwolnić
moja głowa ma skłonności ku temu
umysł jest jak spadochron
działa tylko gdy jest otwarty [...]
chce odkryć to coś więcej jak Witkacy
i łapię po raz milionowy bakcyl
i kiedyś przyjdzie czas
kiedy Sztuka wzniesie mnie na wyżyny
[...]
szastam talentem, zysk to wyższy puls
podniecenie gdy sięgam celu plus
bagaż doświadczeń [...]
praktycznie jestem jednym z wielu
lecz światłym jak Dostojewski
wiem, że chwile to motyle
sam siebie spytaj co to indeterminizm
ja wiem doskonale - wolność
polecam połączenie intro- i ekstra- [...]
często tańczę z losem, lecz to ja dyktuję krok
[...]
fortuna toczy się oszarpanym kołem
a ja dotrę do szczytu, cechuje mnie jedno
wiem, o czym pisać i kiedyś zblędną gwiazdy
przygotuj się na rewoltę
moje pokolenie też będzie z przodu straży
ja stanę na czele korowodu
a nie z boku jak idiota
dziękuję tej, która niemal rozkazała mi
bym otarł się o Słońce
myślę, że to już nie kazamat
to pole bitwy, a ja mam koncept jak wygrać
już jestem półprzebudzony
i kiedyś przyjdzie czas
gdy naprawdę otworzę oczy


otwieram oczy

przeszłość to dziś, świeci słońce
ja poprawiam uśmiech, nie jestem
porozrzucany jak kolory w kostce Rubika
uwolniony od pułapki się ukazuję
żywe emocje [...]
prawdziwi poeci tego świata są nieznani
to kochankowie nocy z życiem na tak
lecz od życia nic; i kiedyś przyjdzie czas
gdy będę jednym z nich


jestem jednym z nich


Wspaniały utwór. Polecam przesłuchać: Szybkim Krokiem - "Kiedyś przyjdzie czas".

Szybkim Krokiem - Kiedyś przyjdzie czas

To chyba najdoskonalej oddaje mój nastrój. ;] Są świetni, a co lepsze - to moi kumple. ;)

Nie mam teraz ochoty opisywac, co to się ostatnio działo. I tak nikt tego nie będzie komentował.

PS. Historyjka na poprawę humoru. ;D

“If you are unhappy”

Once upon a time, there was a nonconforming sparrow who decided not to fly south for the winter.

However, soon the weather turned so cold that he reluctantly started to fly south. In a short ice began to form on his wings and he fell to earth in a barnyard, almost frozen. A cow passed by and crapped on the little sparrow. The sparrow thought this was the end. But, the manure warmed him and defrosted his wings. Warm and happy, able to breathe, he started to sing. Just then a large cat came by and, hearing the chirping, investigated the sounds.

The cat cleared away the manure, found the chirping bird, and promptly ate him.

The moral of the story:
Everyone who shits on you is not necessarily your enemy.
Everyone who gets you out of the shit is not necessarily your friend.
And, if you are warm and happy in a pile of shit, keep your mouth shut.

***

Edycja, dnia tegoż samego:

Znalazłem w Newsweeku ciekawy wywiad z Andrzejem Nehrebeckim o kryzysie wieku średniego i konflikcie płci. Pozwolę go sobie zacytować: ;D
"[...] słowo "zniewieściały" zakłada, że bycie niewiastą jest czymś złym. [...] To dobry przykład, jak w naszym języku odbija się wszechobecny dramat płci: mężczyźni zagubili szacunek do kobiet, a kobiety do mężczyzn. Kobiety walczą o równouprawnienie. Rozumiem to jako krzyk rozpaczy, gdyż tak naprawdę nie walczą o równe prawa, ale o odzyskanie godności, szacunku i należnego im miejsca. Ale straciły nadzieję, że mogą je odzyskać jako kobiety, więc starają się upodobnić do mężczyzn. Są coraz bardziej niezależne emocjonalnie i ekonomicznie, twarde i przebojowe. Nie wiedzą, że droga, jaką wybrały, prowadzi donikąd. [...] Z pewnością ciągle łatwiej w świecie jest być mężczyzną. Łatwiej zachować godność i doświadczać szacunku. Ilu mężczyzn dzisiaj ceni swoją odpowiedzialną i przynoszącą dochody pracę na równi z wychowywaniem dzieci przez żonę? A przecież oboje służą jednej sprawie. Pomysł, że mężczyźni i kobiety mają być we wszystkim równi, jest naszym wymysłem. W naturze nie ma równości ani sprawiedliwości. Jest silna presja kobiet na mężczyzn, aby zajmowali się dziećmi. Ale jak mają się tymi dziećmi zajmować? Oczywiście we właściwy sposób. A kto wie, jaki jest właściwy sposób zajmowania się dziećmi? Oczywiście, kobiety."
Nie przytoczę większej ilości tekstu, bo nie ma to sensu. Polecam artykuł "Jazdy czterdziestolatków" w numerze 18 Newsweeka, :) bo podpisuję się obiema łapami pod poglądami pana Andrzeja. ;]
komentarze [4]

Ćwierćroczek (piątek, 18 kwietnia 2008 00:40:14)
Życie ulatuje między palcami, a ja nie uwieczniam zbyt wielu jego chwil. Co gorsza, powoli zaczynam poważnie myśleć nad maturą. Co jeszcze gorsze, nad studiami i konkretną przyszłością. A radość każdego momentu życia nie jest już tak często uwieczniana stopklatką.

13-ego minął ćwierćroczek. ;p Cieszy mnie to niezmiernie, choć nie dziwi. ;) Wszysko jest nawet lepiej, niż przypuszczałem. Zdawać by się mogło, że jesteśmy ze sobą już od wieków, ale z drugiej strony... gdzie ten czas upłynął? Mówią, że szczęśliwi czasu nie liczą. Truth. Jednak warto byłoby zarejestrować coś więcej niż tylko ten fakt. Coraz częściej dopada mnie syndrom braku czasu. Może to i dobrze, że już za dwa miesiące wakacje. Przyda mi się to.

Jednak patrząc na to racjonalnie, wcale nie jest tak luźno. Po raz pierwszy w życiu mam już w kwietniu dokładnie rozplanowane 3 miesiące. I niewiele wolnego czasu w ich trakcie. Najpierw czterodniowy LARP w Kłodzku, potem może jakaś praca, SLOT art, rekolki, IDM, Norwegia i Tatry. Rety... ;p

Dzisiaj wracając do domu jakiś dres, lampiąc się na mnie, rzucił pełnym agresji tonem: "Co k**** idziesz taki dumny jak paw!? Żeś się napakował sterydami {... dalej nie zrozumiałem}!" No tak, bo przecież słynę z tego, jaki to jestem szeroki, barczysty i umięśniony. ^^ Dobrze skrojona marynarka robi swoje. :P
komentarze [3]

Adulthood (niedziela, 6 kwietnia 2008 15:20:41)
Hmm... przemyśleń odnośnie dorosłości ciąg dalszy. ;] Jakoś tak trochę odpocząłem i wrócił mi dystans do świata. ;p Znowu nie przejmuję się tym wszystkim tak bardzo. W zasadzie ponownie doszedłem do wniosku, że nie ma nic, czym musiałbym się zanadto martwić. A jeśli chodzi o pomysł studiowania w Kraku, to skutecznie mnie zniechęcono. Zarówno nauczyciele jak i uczniowie twierdzą, że w dzisiejszych czasach Jagiellonka jest ostro przereklamowana i jedzie na renomie. Wraca więc założenie studiów we Wrocku. ;p Więc jednak trzeba zdać tę paskudną historię. ^^

A oto jedna z moich ostatnich inspiracji: "The Bard's Song - In the Forest" od Blind Guardian. Porusza wspomnienia z dzieciństwa. Aż chce się tak zostawić wszystko na jakiś czas, choćby jeden dzień, i wyruszyć w podróż w nieznane. A dziewczyny potem głupio pytają, czemu faceci ciągle w coś grają. ;)
Ta typowo męska chęć ucieczki od codzienności i bycia bohaterem, który walczy ze smokami i ratuje księżniczki, może się spełnić przynajmniej w eRPeGach. I czasem podczas wypraw poza miasto, w nieznane. :) Jak choćby w Tatry. ;]

"Now You all know
The bards and their songs
When hours have gone by
I'll close my eyes
In a world far away
We may meet again
But now hear my song
About the dawn of the night
Let's sing the bards' song

Tomorrow will take us away
Far from home
Noone will ever know our names
But the bards' songs will remain
Tomorrow will take it away
The fear of today
It will be gone
Due to our magic songs

There's only one song
Left in my mind
Tales of a brave man
Who lived far from here
Now the bard songs are over
And it's time to leave
Noone should ask You for the name
Of the one
Who tells the story

Tomorrow will take us away
Far from home
Noone will ever know our names
But the bards' songs will remain
Tomorrow all will be known
And You're not alone
So don't be afraid
In the dark and cold
'Cause the bards' songs will remain
They all will remain

In my thoughts and in my dreams
They're always in my mind
These songs of hobbits, dwarves and men
And elves
Come close Your eyes
You can see them, too"

A tutaj macie wspaniałą muzykę z Wiedżmina ("The Witcher Theme" lub "Shaent Blathanna") coverowaną przez art rockowy zespół Believe. Warto posłuchać.
To by było na tyle. ;) Do przeczytania następnym razem. :D

PS. Zapomniałem dodać, że ostatnio, idąc do WojtaSa, przeżyłem jedną z najbardzej ekscytujących przygód ostatnich kilkunastu dni. ;p Zamiast leźć ulicami, poszedłem przez działki. To niesamowite, że w środku miasta może się ostać taki 'pomnik' przyrody. Droga wzdłuż torów była niesamowita. Piękno natury dopełniał obraz PeeReLowskich pozostałości po kolei, ba, nawet warsztacie dla wagonów, a także dziesiątków betonowych 'walców'. Czułem się niesamowicie mogąc obserwować przyrodę, która nie dała się zalać betonem i wyrywa się na wierzch, niszcząc nietrwałe dzieła rąk ludzkich. Coś pięknego.
PS2. A, byłem na urodzinach Czerwonej - zabawny dzień. ;) No i w kinie na Juno - naprawdę polecam. Film, choć przerysowany, to jednak niebanalny i pozostawiajacy jakiś ślad po sobie.
PS3. Sporo mam inspiracji Wiedźminem. Wkręcam się coraz bardziej; czuję, że eRPeG będzie mocną kampanią. :D O ile tylko będzie czas na sesje co tydzień.
komentarze [2]